10-11 kwietnia w Warszawie zakończył się festiwal współczesnej białoruskiej dramaturgii Dramatyzacyja, zorganizowany po raz pierwszy. Stał się on finałem konkursu Białoruskiego Instytutu Teatralnego. Spośród 66 nadesłanych sztuk profesjonalne jury wybrało pięć najlepszych tekstów. Wszystkie napisały kobiety.

W Domu Kultury Śródmieście (Dom w Alejach, al. Jerozolimskie 2) widzowie zobaczyli czytania pięciu utworów:
- «Лімб» Renaty Talan;
- «Найсапраўднейшае» Ksenii Sztalenkowej;
- «Апошні сведка [старога Гродна]» Amalii Riznicz;
- «Любое месца, дзе засталіся сляды» Marii Bialkowicz;
- «Рудая вавёрка» Chasi Korniewej.
Nad każdym z tekstów pracowali białoruscy reżyserzy i aktorzy. Wśród nich – aktor i reżyser Aleksander Jędrzejewski, założyciel białostockiego teatru «Pryehali». Przygotował on czytanie «Rudej wiewiórki» – historii dokumentalnej o dwóch dziewczynach, które po wyroku ograniczenia wolności (tzw. «chemii») uciekły z Białorusi najpierw na Litwę, a potem do Polski. Obie bohaterki przyszły na pokaz osobiście.

Teatr «Pryehali» to niezależna scena w Białymstoku, założona przez Jędrzejewskiego dla Białorusinów, którzy musieli opuścić ojczyznę. Spektakle gra się tu po białorusku i po polsku, pracuje się z dziećmi i młodzieżą z rodzin emigranckich. W tym roku teatr pokazał już premierę «Птушыны суд», a także spektakle «Сумны суп» i «Дарога ў Бэтлеем».

Zwyciężyła sztuka «Лімб» Renaty Talan w reżyserii Żeni Dawidzienki. Niewiarygodna, lecz w dzisiejszych białoruskich realiach zupełnie możliwa historia zamienia się w scenę rodem z Márqueza albo Kafki. Główna bohaterka żegna się ze zmarłymi na Białorusi za ich bliskich, którzy nie mogą przyjechać na pogrzeb z zagranicy – i sama trafia w pułapkę tego tytułowego limbo.
Dyrektorka artystyczna festiwalu Walancina Maroz zauważyła, że część autorek – w tym laureatka – wciąż mieszka na Białorusi i występuje pod pseudonimami. Przyznała też, że nie spodziewała się tylu widzów, i wyraziła nadzieję, że za rok odbędzie się kolejna edycja festiwalu.